Kiedy spadek sprzedaży to tylko objaw. Dlaczego „naprawianie handlowców” to biznesowa krótkowzroczność?

img 9713

Kiedy wyniki sprzedażowe spadają poniżej oczekiwań lub wykresy w CRM-ie od miesięcy świecą na czerwono, pierwszą reakcją większości firm jest szukanie winnych w dziale handlowym. Zapadają szybkie decyzje: „potrzebujemy audytu sprzedaży!”, „musimy docisnąć handlowców!”, „zmieńmy im skrypty rozmów!”, „niech generują więcej leadów!”. Myślę, że nie jeden dyrektor produkcji to słyszał.

Popatrzmy na ten temat jednak strategicznie. Naprawa sprzedaży poprzez patrzenie wyłącznie z perspektywy sprzedawcy to najpopularniejszy sport w firmach B2B. I zarazem najgłupszy. W 8 na 10 przypadków brak sprzedaży jest jedynie objawem, a nie źródłem problemu. Obwinianie handlowca za to, że nie zamyka deali, przypomina zwalnianie kelnera za to, że kuchnia wydaje surowe mięso. Audyt samej sprzedaży to zaledwie wstęp do głębszej diagnozy, bo prawdziwe powody utraty klientów najczęściej kryją się na zapleczu – w niewydolnych procesach wewnętrznych.


Audyt Sprzedaży: Fetyszyzowanie „Tu i Teraz”.

Audyt sprzedaży skupia się na samym końcu lejka. Bada to, co dzieje się od momentu przekazania leada do handlowca, aż do (potencjalnego) podpisania umowy.

Co weryfikuje audyt sprzedaży?

  • Skuteczność skryptów i prezentacji (Discovery, Demo).
  • Proces kwalifikacji leadów.
  • Biegłość zespołu w zbijaniu obiekcji i technikach domykania.

Werdykt: Audyt sprzedaży jest ważny, bo odpowiada na pytanie „JAK sprzedajemy?”. Ale uwaga: patrzenie tylko na to, to fetyszyzowanie kompetencji miękkich, podczas gdy twarde procesy za plecami handlowca leżą i kwiczą. Pokaże Ci, że zamykasz 10% szans, ale nie zdradzi, że klient uciekł, bo miał dość czekania na Twoją firmę lub okazało się, że możliwości wytwórcze firmy to jedynie życzeniowe myślenie osób u steru…


Audyt Procesów Wewnętrznych: Prawdziwe pole bitwy.

Tutaj zaczyna się często niewygodna prawda. Co z tego, że Twój handlowiec jest wirtuozem sprzedaży, buduje genialne relacje i perfekcyjnie diagnozuje potrzeby, skoro potyka się o własną organizację?

Audyt procesów patrzy na firmę jak na system naczyń połączonych. Traktuje sprzedaż nie jako autonomiczną wyspę, ale jako ostatni wagon pociągu.

Oto gdzie naprawdę umiera Twoja sprzedaż:

  • Brak danych technicznych na czas: Klient jest gotowy kupić specjalistyczne rozwiązanie, ale przygotowanie prostej specyfikacji technicznej przez inżynierów lub dział R&D trwa dwa tygodnie. Konkurencja robi to w 48 godzin.
  • Wąskie gardła na produkcji: Handlowiec podpisuje kontrakt, ale produkcja znów jest zapchana, bo brakuje synchronizacji planowania z lejkiem sprzedaży. Klient dostaje towar z opóźnieniem, traci zaufanie i nigdy więcej nie wraca. Zgadnij, na kogo spadnie wina za brak up-sellingu?
  • Patologiczny obieg dokumentów: Umowa lub oferta jest gotowa, ale jej akceptacja przypomina drogę przez mękę. Prawnicy, księgowość i zarząd wymieniają się mailami przez tydzień, zanim klient dostanie dokument do podpisu.

Werdykt: Audyt procesów odpowiada na pytanie „DLACZEGO (nie) sprzedajemy?”. Pokazuje, że to nie techniki sprzedaży zawodzą, ale organizacyjna ociężałość.


Czemu się przyjrzeć?

Zobacz, jak diametralnie różnią się wnioski, w zależności od tego, kto i jak na nie patrzy:

Objaw w firmiePerspektywa: tylko audyt sprzedażyPerspektywa: audyt procesów (całość)
Klient rezygnuje po Demo„Handlowiec ma słabe techniki zamykania. Zróbmy szkolenie.”„Oferta wymagała danych z produkcji, które spłynęły za późno. Klient stracił cierpliwość.”
Brak dosprzedaży (Upsell)„Handlowcy nie są wystarczająco proaktywni.”„Obsługa posprzedażowa to chaos, a realizacja pierwszej umowy była pełna opóźnień.”
Niski Win-Rate„Za słabe zbijanie obiekcji cenowych.”„Brak dostosowania przepływu dokumentów. Klient miał czas, by pójść do tańszej konkurencji.”

Podsumowanie.

Jeśli Twoja sprzedaż kuleje, zacznij od audytu działu handlowego – to doskonały punkt wyjścia i świetny „termometr”, który wskaże, gdzie boli najbardziej. Nie zatrzymuj się jednak na tym.

Użyj tych danych jako mapy, która zaprowadzi Cię do procesów wewnątrz firmy. Jeśli nie naprawisz komunikacji na linii sprzedaż-produkcja, nie zautomatyzujesz ofertowania i nie uprościsz obiegu dokumentów, będziesz w nieskończoność wymieniać handlowców, dziwiąc się, że wyniki stoją w miejscu.

Zostawcie znać w komentarzach: z jakim największym „wąskim gardłem” na zapleczu sprzedaży musieliście się ostatnio mierzyć?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Umów bezpłatną konsultację.

X
Przewijanie do góry